JAK WYGLĄDAŁY MOJE PIERWSZE LATA W HISZPANII?

Wyprowadziłam się do Hiszpanii jako dziecko, nie wiedząc, że w miejscu, w którym wylądowałam są dwa języki urzędowe: hiszpański i walencki.
W mojej szkole nikt nie posługiwał się językiem polskim więc na początku wszystkiego uczyłam się na pamięć. Nie było telefonów z tłumaczem i wszystko było znacznie trudniejsze niż dziś, aczkolwiek pełne przygód i wyzwań. Konieczność szybkiego nauczenia się obu języków i moja wewnętrzna determinacja sprawiły, ze szybko odnalazłam się w nowej rzeczywistości i bardzo szybko chłonęłam oba języki. Szybko nauczyciele zaczęli widzieć moje zaangażowanie i udało mi się skończyć obie szkoły z bardzo dobrymi wynikami. Pomimo, że przez pierwsze dwa lata po przeprowadzce byłam bardzo smutna, że jestem daleko od mojej rodziny i przyjaciół, to z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że ta możliwość wychowania się w dwóch różnych krajach i kulturach była najlepszym co mogło mi się przytrafić.
Po maturze wróciłam do Polski na kilka lat, jednak szybko zrozumiałam, że moje serce już należało do Hiszpanii. Chyba tak już jest, że osoba, która mieszkała za granicą i dla której inna kultura stała się częścią codzienności, z czasem przestaje w pełni pasować do miejsca, z którego pochodzi.
Wiedziałam, że mimo dobrego życia w Polsce, które budowałam sobie ciężką pracą, mój pobyt w Polsce był tymczasowy. Wróciłam do Hiszpanii, ale do zupełnie innego miejsca: do mojej upragnionej Andaluzji.

